9 maja 2019

Asia & Maciek | sesja plenerowa we Włoszech (Tropea)

Włoskie abstrakcje 

Przez niewielkie plastikowe okno zobaczyłem podłużne białe plamki na lazurowym tle. Zbliżaliśmy się do nich z każdą sekundą. Wgapiając się w ten abstrakcyjny obraz zrozumiałem ich istotę. Pod nami rozciąga się morze z bryzgającymi białą pianą falami. Lecieliśmy nad Morzem Tyrreńskim. Po kilku minutach przed dziobem samolotu wyrósł pas startowy, a wzdłuż niego ciągnął się umęczony budynek, który bardziej przypominał targowisko z prl’owskich lat niż terminal lotniczy. Lamezia Terme – byliśmy we Włoszech

 

Sesja plenerowa we Włoszech?

Wszystko zaczęło się jednak kilka miesięcy wcześniej w gorącej Warszawie. Mimo że żyjemy w Gdańsku, gdzie fotografujemy i filmujemy zdarzają się nam również realizacje wyjazdowe, których zawsze z chęcią się podejmujemy. Tak było i tym razem. Zostaliśmy zaproszeni do stolicy, gdzie Aśka i Maciek mieli wziąć ślub a następnie bawić się na swoim weselu w przepięknej Villli Foksal. My z kolei, mieliśmy przyglądać się temu wszystkiemu swoim filmowym okiem. Klip z tego szalonego, wzruszającego i perfekcyjnie przygotowanego dnia znajdziecie w zakładce film

Włoski akcent został nam ujawniony jednak już na samym początku dnia. Kiedy towarzyszyliśmy Asi i Maćkowi w przygotowaniach do ich wielkiego dnia, zdradzili nam swoją miłość do Włoch. Dowiedzieliśmy się, że odwiedzili je już kilka razy i marzy im się sesja właśnie tam. Co my na to? Podróże to jedna z naszych największych pasji, o czym możecie poczytać w zakładce „o nas„, dlatego niewiele się zastanawiając, z iskrami w oczach zgodziliśmy się na ten pomysł! 

 

Pierś na wierzchu?!

W wyborze włoskiej destynacji zdaliśmy się na Asię i Maćka, którzy z tym krajem mieli znacznie więcej do czynienia niż my. Wybór padł na Tropeę, niewielką miasteczko na południu „wielkiego buta”. Tropeę zamieszkuje nieco ponad sześć tysięcy osób, jednak w letnim sezonie zamienia się ona w turystyczny kurort, z lazurową wodą, klimatycznymi uliczkami i nieprawdopodobnymi klifami. Nasz samolot wylądował we Włoszech 3 listopada, więc znaleźliśmy się tam już poza sezonem. Wszystko co najpiękniejsze w tej włoskiej idylli było tylko dla NAS! 

Spacery, jedzenie, odkrywanie pięknych zaułków, jedzenie, pozowanie na monumentalnych klifach, jedzenie. Tak mniej więcej wyglądały trzy dni, które spędziliśmy w Tropei ciesząc się każdym kadrem, który złapaliśmy w tych przepięknych okolicznościach. Był z nami również malutki synek Asi i Maćka, więc przy okazji mieliśmy też szansę zrobić fotografie rodzinne.

Za to właśnie kochamy podróżować! Na koniec przytoczymy Wam jeszcze sytuację, która bezpośrednio dotyczy wspomnianego wyżej małego bohatera i… piersi Aśki! Po kilku godzinach szukania włoskich kadrów, mały Mikołaj wożony w wózku, dał znać o swoim głodzie. Asia niewiele się zastanawiając postanowiła nakarmić malucha na środku niewielkiego placyku. Nie byłoby w tym niczego wielkiego, gdyby nie pewien mężczyzna, który emocjonalnie mówiąc coś po włosku zaczął robić zdjęcia telefonem komórkowym! Po chwili dołączyła do niego pewna kobieta. Później następna. Zanim się zorientowaliśmy wokół Asi stała grupa Włochów!

Po chwili zachwycony mężczyzna, emocjonalnie gestykulując zaprosił nas do pobliskiej knajpki i postawił przed nami kieliszki Prosecco. Usłyszeliśmy polski język. Okazało się, że właścicielką restauracji jest polka która wyjaśniła nam o co w tym wszystkim chodzi. Włosi powiedzieli jej, że gdy ujrzeli Asię w tym pięknym miejscu, w sukni ślubnej, z dzieckiem przy piersi doznali wręcz artystycznego uniesienia. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że nigdy nie wiedzieli czegoś takiego i po prostu musieli zrobić zdjęcie! Zachwyceni tą sytuacją, jeszcze długo rozmawialiśmy z nowo poznanymi włoskimi przyjaciółmi popijając pyszne wino w popołudniowym słońcu Tropei, za którą już tęsknimy! Może ktoś z Was chciałby wybrać się na włoską sesję?

 


RECENT POSTS